poniedziałek, 30 czerwca 2014

Dobra piłka nie jest zła.

Ostatnio wciągnęłam się w mecze piłki nożnej. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że jak człowiek powinien coś robić, to robi wszystko inne, aniżeli to co powinien czy może rzeczywiście odkryłam, że piłka może być fascynująca. Suma sumarum narzeczony się śmieje ze mnie, bo co wieczór zdaję mu relacje i statystyczne wyniki: kto bardziej zasługuje, kto więcej miał okazji, kto moim zdaniem powinien wygrać, kto....
Moja matematyczna część duszy nie mogła przegapić statystyk z tym związanych, pokazujących czy kobiety rzeczywiście stronią od meczy piłki nożnej i tu NIESPODZIANKA:

Jak widać, dobra piłka nie jest zła.
A swoją drogą to ciekawe czy te 40% kobiet ogląda mecze ze swoim partnerem, bo ich tak kocha czy może same się nakręcają?
A ja nadal nie mogę się pozbierać po przegranej Meksyku z Holandią. No może na przyszłym mundialu doczekam się kontry.
Pozdrowienia dla wszystkich fanów piłki.

Ps. Jednak coś mi z tej stereotypowej kobiety jeszcze zostało, bo nadal nie wiem kiedy jest spalony:P. 

Źródło:
http://www.newsweek.pl/pilka-nozna-futbol-kobiety-stereotypy-mity-badania-mastercard,artykuly,91216,1,1,1.html












piątek, 27 czerwca 2014

Szczęśliwi Ci...

którzy są w małżeństwie:). 

A tyle narzekają...

W każdym razie wyniki opublikowane przez dailymail pokazują  że ludzie w małżeństwie są szczęśliwsi niż single, rozwiedzeni, a nawet Ci którzy żyją w "wolnych związkach".
Przyjmując, że małżeństwa wszystkie współczynniki mają na poziomie zero widzimy, że porównując inne formy związku

Married: The survey showed how people who have not tied the knot have less life satisfaction and are more anxious
satysfakcja z życia czy zadowolenie z dnia poprzedniego są znacznie wyższe u małżeństw niż osób w innych formach życia społecznego. Łatwo zauważyć także, że grupą najbardziej się denerwującą są osoby rozwiedzione a najmniej zadowoloną z życia są wdowcy.
Tak więc: może ten papierek coś zmienia?

Źródła:
http://www.dailymail.co.uk/news/article-2333817/Marriage-secret-happiness-Tying-knot-makes-content-money-children-having-degree.html




















sobota, 31 maja 2014

Fabryka telewizorów

Wyobraź sobie, że masz do kupienia telewizor i są dostępne tylko 2 firmy na rynku: Masówka i Detal. Masówka produkuje w ciągu miesiąca 980 telewizorów z czego jest 110 wadliwych (czyli ok.11%) a Detal produkuje 20 telewizorów z czego wadliwych jest 10 (czyli 50%). W której firmie kupisz telewizor? Zakładamy, że obie firmy mają tą samą dobrą jakość, jednak w Detalu częściej występują telewizory wadliwe. Wyobraźmy sobie, że firma Masówka się postarała i zmniejszyła liczbę wadliwych do 55 (czyli mamy 5,5% wadliwych) a Detal idąc w ślad za nią zmniejszył również liczbę wadliwych produktów do 5 (czyli jest to 25% wadliwych). Widzimy, że Detal produkuje produkty wadliwe 4,5 razy częściej pomimo, że to Masówka wydaje na rynek więcej wadliwych telewizorów.
Jednak do czego zmierza, to matematyczne zadanie? Liczby w powyższym zadaniu nie są przypadkowe i służą do pokazania poniższej zależności. Na świecie jest około 98% ludzi heteroseksualnych i 2% homoseksualnych. (czyli te same proporcje co w zadaniu z fabrykami). Dzisiaj przeglądałam statystyki o pedofilach. Szacuje się, że osób heteroseksualnych będących pedofilami jest 11 razy więcej niż homoseksualistów. (Podobnie jak w naszym zadaniu Masówka wydaje więcej towarów wadliwych). Jednak z powodu, że homoseksualistów jest aż 49 razy mniej okazuje się, że szansa że spotkany homoseksualista jest pedofilem jest aż 4,5-krotnie wyższa niż w sytuacji że spotkany heteroseksualista jest pedofilem. Podobnie jak Masówka i Detal. Masówka produkuje więcej wadliwych telewizorów ale ich odsetek w całej produkcji jest znacznie niższy niż w firmie Detal.
Gdybyśmy przyjęli, że homoseksualistów jest 1% sytuacja wyglądałaby jeszcze bardziej drastycznie.

Nie umieściłam tutaj matematycznych rachunków, które mogę zainteresowanym podesłać na maila.

Źródła:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1556756

Życzę wszystkim pięknego słonecznego dnia:).



poniedziałek, 26 maja 2014

Gwałciciel dzieckiem pornografii

W latach 60-tych XX wieku zaczęła rozwijać się rewolucja seksualna, co za tym idzie ułatwiał i rozwijał się dostęp do pornografii. Od tamtego czasu odsetek gwałtów wzrósł aż o 500%. Badania przeprowadzone pod koniec lat osiemdziesiątych ukazują, że 86% gwałcicieli przyznaje się do REGULARNEGO oglądania pornografii, natomiast 57% gwałtów jest WZOROWANYCH na scenach z filmów erotycznych. 
Oto wypowiedź Herberta Case'a (szefa policji jednego z departamentów w Stanach): "Nie spotkałem żadnego seksualnego mordercy w naszym departamencie który by nie czytał z zapałem sprośnych magazynów". 
Dr W. Marshall, który jest autorem powyższych statystyk, w swojej pracy spotykał ludzi którzy mówili mu: "Czasem chciałem włączyć pornografię tylko po to by się pomasturbować. Kończyło się jednak na tym, że wychodziłem z domu i napadałem na kobietę lub dziecko".
Co więcej badania Marshalla ukazują że pornografia była użyta bezpośrednio przed lub w trakcie gwałtu w 41% przypadków.
G.G.Abel, który również przeprowadzał badania na osobach uzależnionych od seksu, mówi, że wielu przestępców seksualnych przyznaje, że miała ochotę na bardziej dewiacyjne zachowania po obejrzeniu pornografii.
W wyniku badań przeprowadzonych przez FBI, 81% seryjnych zabójców przyznało, że ich największym seksualnym zainteresowaniem była twarda pornografia.


Ps. Specjalnie dla K* dziś bez komentarza, by mogła ze mną podyskutować :D.

Źródło:
- http://ygraine.membrane.com/enterhtml/live/Dark/porn.html
-http://www.oneby1.org/PDFs/Too%20Much%20of%20a%20Good%20Thing%20-%20NCPCF.pdf
-http://besafecoverup.blogspot.com/p/dangers-of-pornography.html


PS2. Badania Marshalla zostały przeprowadzone na 38000 osób. Każdy kto ma choć trochę wspólnego ze statystyką wie, że jest to bardzo duża próbka.







piątek, 23 maja 2014

Efekt motyla

Myślę, że wielu z nas słyszało o co chodzi. Pokrótce przypomnę, że niektórzy uważają że lekkie machnięcie skrzydełkami motyla, może wywołać huragan. Kiedyś byłam na wykładzie matematycznym z tym tematem związanym. Okazuje się właśnie, że pomiary na podstawie których przewiduje się pogodę są tak czułe, że zwykłe trzepotanie motyla może wywołać diametralne zmiany w przewidywaniach. Pozwolę sobie nie wchodzić w fizyczno - matematyczne szczegóły...
Niektórzy także wierzą, że takie zjawisko występuje także u nas, ludzi, w naszym codziennym życiu. I ja jestem zwolennikiem tej teorii. A oto historia, która po dziś dzień porusza mnie do głębi. Historia zaczyna sie w latach 30-tych minionego wieku. Wtedy to moja prababcia, młoda piękna kobieta, cieszy się swoim szczęściem: z posiadania nie tylko wspaniałego (podobno najprzystojniejszego mężczyzny w całej wsi) męża, lecz także jest w 3 miesiącu ciąży. Szczęście nie trwa długo, gdyż mój pradziadek zostaje postrzelony przez sąsiada (wersje sa różne poząwszy od tej, że było to polowanie i nieszczęśliwy wypadek po taką że sąsiad chciał by mój pradziadek poślubił jego córkę a ten odmówił na rzecz mojej prababki). Szczerze powiedziawszy, nie potrafię sobie wyobrazić co kobieta może przeżywać w takiej sytuacji. Płacz, rozgoryczenie, pustka i niemoc: jak ja wychowam to dziecko, za co, samotna matka i wdowa. (Moja prababka została tylko ze swoją mamą, bo jej ojciec zginął na wojnie a jak wiadomo wtedy na wsi na polu robota była bardzo ciężka i to jeszcze bez mężczyzny). Moja prababcia chce usunąć ciążę u znachorki, w końcu ma wiele logicznych argumentów. Nie chce mieć też ona "pamiątki" po swoim zmarłym mężu, nie chce mieć czegoś co jej będzie to przypominać. Jednak jej matka, a moja praprababcia, upiera sie żeby tego nie robiła że ona sama wychowa jej dziecko... I tak oto moja praprababcia wychowuje moją babcię, babcia rodzi moją mamę a potem przychodzę na świat ja:). Szczęśliwa że żyję, dziękując praprababce za jej upartość, za wiarę, że damy radę. (Ona też nie miała łatwego życia, w młodym wieku została sierotą, gdy jej mąż wyruszył na wojnę została sama z dwójką dzieci. Prapradziadek nigdy nie wrócił). Jedna decyzja, a całe pokolenia... Jedna decyzja a tyle istnień, tyle uśmiechniętych twarzy, jedna decyzja a moje geny dalej pójdą w świat. Co by się ze mną stało gdyby nie dano żyć mojej babci? Nigdy nie byłoby takiej osoby jaką jestem ja. Moje życie w tej postaci, z tymi genami co mam teraz i z tymi wspomnieniami, byłoby niemożliwe....
Teraz rozumiem: Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat...
A Wy macie albo znacie jakąś podobną historię?

czwartek, 22 maja 2014

Czy to właśnie prezerwatywy chronią nas przed AIDS?

W 2000 roku doktor R.H. Gray z naukowcami z Johns Hopkins University przeprowadzili w Ugandzie badania na 174 małżeństwach. W każdym z tych małżeństw jeden z partnerów miał HIV a drugi był zdrowy. Współżyli oni średnio 9 - 10 razy w miesiącu bez używania prezerwatywy i okazało się, że po roku czasu zaraziło się 38 osób. Policzono zatem, że szansa zakażenia wirusem HIV wynosi 1 do 588 czyli 0,17%.
Światowa organizacja zdrowia (WHO) podaje, że skuteczność prezerwatyw przy zarażaniu wirusem HIV, to 80-95%. WHO zaznacza: "To oznacza, że używanie prezerwatyw chroni przed 80% do 95% zakażeń wirusem HIV, które pojawiłyby się gdyby prezerwatywy nie zostały użyte". Zatem gdyby wszystkie małżeństwa używały prezerwatywy to zarażonych byłoby 18 osób. Liczba tak naprawdę tylko o połowę mniejsza. Ale za to ile wpływu do skarbca firmy? Ilu dodatkowych klientów... Czysty biznes!! Okazuje się, że zdecydowanie lepiej chroni nas nasz organizm a prezerwatywy tylko delikatnie redukują tą liczbę.  Licząc nawet, że liczba zmniejszyłaby się o 90% od osób zakażonych to jest to wciąż 6 zarażonych małżonków.
A tak abstrahując od tych liczb, to czy naprawdę dla chwili przyjemności i pod wpływem emocji warto zmarnować sobie całe swoje życie po to by walczyć z chorobą? Na dzień dzisiejszy jedynym skutecznym i 100% sposobem jest wierność jednemu zdrowemu partnerowi, więc zanim pomyślimy o następnej przygodzie, to może warto pamiętać, że prezerwatywy nie dają nam zupełnej gwarancji? Co o tym myślicie?

Co o pornografii mówi Ted Bundy?

Ted Bundy - seryjny gwałciciel i morderca. Przyznał się do zgwałcenia i zabicia 30 (niektóre dane mówią o 28) kobiet. Szacuje się jednak, że było ich znacznie więcej - mówi się nawet o 150 kobietach!!!
Jego życiorysu nie będę przytaczać: każdy może sobie spokojnie wygooglować. Zapoznajmy się z fragmentem wywiadu psychologa Jamesa Dobsona z Tedem Bundym (Madre di Dio, 4/1989).Ted twierdzi, że wyrósł w szczęśliwej rodzinie, w której chodzono do kościoła, nie pito, nie paliło. Nigdy też nie uległ seksualnej przemocy. Ted zaznacza: "Raczej chciałbym przypomnieć, jak  mając 12 lat odkryłem pornografię w sklepie blisko naszego domu. Wraz z kolegami przebywałem często na ulicy. Szperaliśmy wśród śmieci  i czasem znajdowaliśmy tam czasopisma pornograficzne bardziej hard." Na pytanie dziennikarza czy były tam także sceny gwałtów, odpowiada: "Tak. I chcę podkreślić, że właśnie ten rodzaj pornografii jest najbardziej niebezpieczny. Mówię to z doświadczenia osobistego. Było to doświadczenie ciężkie, straszne. Pornografią najszkodliwszą jest ta, która pokazuje gwałty seksualne. Gwałt i seks razem wzięte wzbudzają straszne pragnienia. 
Dalej Ted Bundy mówi: "Uważam, że to pornografia popchnęła mnie na drogę gwałtu. To ona podniecała moją wyobraźnię. Potem stałem się niewolnikiem swoich wyobrażeń". Następnie można przeczytać: "Za każdym razem szukałem w pornografii silniejszych, potężniejszych emocji. Jest to jakby narkotyk, bez którego nie można się obyć. Aż człowiek odkrywa, że i to mu nie wystarcza(....)." I jeszcze: "Chcę, żeby ludzie zrozumieli: byłem człowiekiem normalnym, nie spędzałem dni w barze na piciu, nie byłem włóczęga ani zboczeńcem. Miałem dobrych przyjaciół, prowadziłem normalne życie - z wyjątkiem tych niszczycielskich wyobrażeń.(....). Moja rodzina była wierząca i wspaniała, ale nie ma żadnej ochrony przed wpływem pornografii, na którą godzi się ZBYT TOLERANCYJNE społeczeństwo". I ostatecznie: "W więzieniu spotkałem wielu ludzi, których do gwałtu doprowadził, tak jak mnie, wpływ brutalnej pornografii."
Myślę, że warto przemyśleć te słowa, przemyśleć do czego doprowadza pornografia.... Ale przede wszystkim warto przemyśleć naszą obojętność na nią, na zalegające półkami czasopisma, których nasze dzieci nie powinny widzieć. Warto przemyśleć wstrząsające słowa Teda: "Nie ma sensu, żeby porządni ludzie potępiali Teda Bundy'ego i przechodzili obojętnie obok kiosków pełnych czasopism pornograficznych, które rodzą Tedów Bundych. Moja śmierć nie przywróci życia pięknym dziewczynom, które zabiłem, ani nie złagodzi bólu ich rodzicom. Trzeba coś zrobić zawczasu....".